zdjęcia wzory pisma technicznego

blog statecznej panienki

Temat: Prace dyplomowe - terminy
Harmonogramy terminów egzaminów dyplomowych



Poniżej zamieszczam harmonogram terminów egzaminów
dyplomowych.
Dyplomanci chcący przystąpić do egzaminu dyplomowego w semestrze
letnim 2006/2007, zapisują się na egzamin w Dziekanacie (pok. 106a, P. mgr
inż. P. Michalczyk), składając kompletną dokumentację (patrz ogłoszenie
„Harmonogram składania prac dyplomowych 2006/2007”).
Jednocześnie informuję, że dokumenty dotyczące pracy dyplomowej
wydawane będą od 18.06.2007r.

Samodzielny referent
mgr inż. Patrycja Michalczyk



Harmonogram składania prac dyplomowych

Przed przystąpieniem do obrony pracy magisterskiej należy dostarczyć do Dziekanatu
(pok. 106a, p. mgr inż. P. Michalczyk) następujące dokumenty:
· 1 egzemplarz pracy dyplomowej (praca nie zszywana, drukowana dwustronnie z
pojedynczym odstępem) + oświadczenie dotyczące zgody na udostępnienie pracy
dyplomowej – zał. 1 (dokumenty te należy złożyć w teczce – teczka do pobrania w
Dziekanacie – całość przedziurkować w 2 miejscach i związać sznurkiem, teczkę należy
opisać pismem technicznymwzór w Dziekanacie);
· oryginalny temat pracy dyplomowej – wpięty do archiwalnego egzemplarza pracy
dyplomowej – za stroną tytułową;
· ocena pracy dyplomowej promotora – zał. 7;
· ocena pracy dyplomowej recenzenta – zał. 8;
· zestawienie wyników studiów – średnia ważona – zał. 3;
· karta absolwenta – zał. 4;
· 4 zdjęcia – format 4,5 cm x 6,5 cm – zdjęcia trzeba podpisać;
· dowód wpłaty za dyplom - 60zł;
· indeks (ze wszystkimi zaliczeniami);
· odpis indeksu (ksero);
Jednocześnie informuję, że dokumenty dotyczące pracy dyplomowej wydawane będą
od 18.06.2007r.
Zgodnie z Zarządzeniem Wewnętrznym nr 6/2007 osoby, które chcą otrzymać suplement
i/lub odpis dyplomu w języku obcym zobowiązane są w terminie 30 dni od daty złożenia
egzaminu dyplomowego złożyć pisemny wniosek w tej sprawie (zał. 5). Jednocześnie należy
dostarczyć dowód wpłaty (40zł) i 2 zdjęcia (format 4,5cm x 6,5 cm).
Studenci, którzy w terminie do dnia 30 czerwca 2007r. nie złożą kompletu dokumentów,
mogą złożyć pisemny wniosek do Prodziekana ds. Dydaktyki – studenci studiów stacjonarnych (zał.
6) lub Prodziekana ds. Studiów Niestacjonarnych – studenci studiów niestacjonarnych (zał. 6a)
o przedłużenie terminu złożenia pracy dyplomowej. Przypominam, że zgodnie z Regulaminem
Studiów w Politechnice Wrocławskiej (§ 22 ust. 12) Dziekan może przedłużyć termin złożenia
pracy nie dłużej niż do 30 września 2007 r.
Przed otrzymaniem dyplomu ukończenia studiów absolwent zobowiązany jest do
rozliczenia się z Uczelnią tj. zwrotu legitymacji studenckiej i "karty zobowiązań". Na karcie tej
wymagane jest rozliczenie wypożyczonych książek.
Informuję, że wszystkie załączniki wymienione w treści wiadomości można pobrać ze strony:
http://www.is.pwr.wroc.pl...aktyka&dydakt=7
Wszystkie opłaty za wydawane dokumenty wnosi się w Kasie Głównej Politechniki
Wrocławskiej lub na konto Politechniki Wrocławskiej:
Politechnika Wrocławska
Bank Zachodni WBK S.A.
16 Oddział Wrocław
37 1090 2402 0000 0006 1000 0434
z dopiskiem danych osobowych oraz nazwy wydziału.

Samodzielny referent
mgr inż. Patrycja Michalczyk

Źródło: is.samorzad.pwr.wroc.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=1534



Temat: Odszkodowanie za wypadek - szkoda całkowita
Ciąg dalszy .... (cz.2)
Jak ubezpieczyciele zaniżają należne odszkodowanie
Szkoda całkowita - zawsze problem (2)

W poprzednim artykule na temat sposobów rozliczania (czytaj: manipulowania) szkody metodą szkody całkowitej napisałem, że „ktoś kiedyś” ustalił granicę ekonomicznej opłacalności naprawy. Że jest to prawda, można się przekonać w bardzo prosty sposób. Należy pisemnie poprosić ubezpieczyciela o podanie normy technicznej polskiej lub europejskiej taki parametr określającej. Od 1999 roku ja i moi klienci nie otrzymaliśmy nigdy w tej sprawie żadnej konkretnej odpowiedzi. Można więc co najwyżej przyjąć, że jest to norma zwyczajowa - tylko czy od momentu jej przyjęcia do dziś nie zmieniły się realia rynkowe? Jak w takim razie można mówić o aktualności takiej „normy”?

Rozliczenie szkody całkowitej - arkusz ustalenia takiej szkody zawiera wiele informacji i często dostarcza dowodów na nieuprawnione manipulowanie tym odszkodowaniem. W jednym z wcześniejszych moich opracowań pisałem o „merkantylnym ubytku wartości części” - formule stosowanej przez WARTĘ dla uzasadnienia zaniżenia wartości pojazdu czy całego odszkodowania. „Współczynnik ekspercki” to już domena PZU. COMPENSA stosuje oba te zaniżenia. Proszę mi wierzyć, że do dziś (właśnie od 1999 r.) żadna z tych firm nie odpowiedziała, merytorycznie i prawnie uzasadniając swoją odpowiedź, jakie umocowanie techniczne lub prawne mają te potrącenia. Co więcej, mimo pytań formułowanych w języku polskim (wydawałoby się, że zrozumiałym dla tych, do których kierowane były pisma) nigdy nie odniesiono się w odpowiedziach do tego tematu. Dla tych firm takie pytanie nie istnieje. Jednak dla prawnika może pojawić się problem: czy jeżeli ktoś pozbawia świadomie drugą osobę należnych jej pieniędzy (np. pracodawca nie wypłaca pracownikowi pensji, chociaż sam urlop spędza np. w Kenii na safari) to czy nie jest to przestępstwo podlegające ściganiu z urzędu? Jeżeli wejdę do sklepu i wyjmę z kasy pieniądze kasjerce, to czy nie popełniam przestępstwa? A może miara tego, co jest przestępstwem jest inna dla „dużego”, a inna dla „małego”?

Firmy ubezpieczeniowe walczą z wyłudzeniami - a same co robią? Zmuszają ludzi do kombinowania. Z założenia wiadomo, że firma ubezpieczeniowa zaniży odszkodowanie - to standard. Aby starczyło na rzeczywistą naprawę co trzeba robić? Kombinować.

Zachęcam wszystkich poszkodowanych do lektury akt własnej sprawy. Treść znajdujących się tam dokumentów będzie dla Was szokująca. Dowiecie się z nich, jak niektórzy ubezpieczyciele jawnie zaniżają należne odszkodowanie. I nie dotyczy to tylko szkody całkowitej.




Aby dostać się jednak do własnych dokumentów, trzeba po raz kolejny stoczyć bój z nierzetelnymi ubezpieczycielami. Co tam art. 14 ustawy ubezpieczeniowej nakładający obowiązek ujawniania wszystkich dokumentów z akt szkody przed poszkodowanym - oni wiedzą lepiej. Ci ubezpieczyciele, którzy wiedzą, że są silni (albo im się tak zdaje) oraz ci nieuczciwi zrobią wszystko, aby dostęp do dokumentów maksymalnie utrudnić. Przykłady? Proszę bardzo. COMPENSA: „…proszę przyjechać do Warszawy, bo tu są wszystkie pana/pani dokumenty…”. Życzę przyjemnej podróży poszkodowanym ze Świnoujścia, Mikołajek lub Przemyśla. Dodać tylko należy, że są w Polsce oddziały tej firmy, ale doprowadzenie do przesłania tam (bliżej miejsca zamieszkania poszkodowanego) dokumentów z centrali warszawskiej, gdzie likwiduje się szkodę, to droga przez mękę. HESTIA - pomysł podobny jak COMPENSA. Jeżeli już dotrze się do tych dokumentów, to są to zwykle kserokopie. W przypadku skorzystania ze zdjęć, jakość kserokopii uniemożliwia identyfikację czegokolwiek, wiec jak odnieść się do tych zdjęć? A oni mają przecież u siebie oryginały. ALLIANZ bez problemu daje do wglądu dokumenty. Przepraszam - problem ze zdjęciami jest taki sam jak w HESTII. Na tle tych firm wyróżnia się PZU. Tu od 1 stycznia 2004 r. nie ma żadnego problemu - czyli można przestrzegać prawa.(Mówię o oddziale łódzkim, bo z Polski otrzymuję informacje, że przekonuje się klienta o tym, iż nie ma on żadnego prawa do wglądu w akta swojej sprawy. Dopiero po skorzystaniu z mojego wzoru wniosku w tej sprawie i zagrożeniu skierowaniem sprawy do Rzecznika Ubezpieczonych można zajrzeć w akta).

Gdy już dotrzemy do naszych akt (mówimy tu o rozliczeniu szkody, a nie o całkowitej odmowie wypłaty odszkodowania), musimy być przygotowani najczęściej na czytanie dokumentów, z których jasno wynika, że „syndrom komunisty” (co innego myśli, co innego mówi, a co innego robi) jest nadal groźny i panuje w wielu firmach.

W dokumentach PZU czy WARTY znajdziemy trzy wysokości kosztu naszej szkody: wyliczony przy stawce minimalnej - tzw. ofertowy, średni warsztatowy - wyliczony przy średniej stawce w regionie i maksymalny - wyliczony według stawki w autoryzowanym serwisie. Różnica między skrajnymi wycenami to zwykle 50%. Po co im takie porównanie? Zapewne chodzi o to, aby statystycznie wykazać, ile oddział mógłby wypłacić, a na ile zwyczajnie oszukał klienta, czyli jaki zysk ma firma. Nic dodać nic ująć. Oczywiście klient dostaje do wypłaty tę ofertową kwotę. Powalczy, to dostanie średnią. Pójdzie do sądu, to na pewno dostanie więcej - na pewno nie tyle, ile wskazują koszty w serwisie, ale zawsze więcej niż ofertowo.

Często używam w moich opracowaniach słów: rzetelna, uczciwa firma, przyjazna poszkodowanemu. Jak można powiedzieć o firmach, które tak rozliczają szkody? (cdn)

Piotr Korobczuk
(artykuł: http://www.bankier.pl/wia...cle_id=1231784)
Źródło: forum.fiestaklubpolska.pl/viewtopic.php?t=2739